Blog > Komentarze do wpisu
Pierwszy lodzik...

Historia, którą chcę wam opowiedzieć wydarzyła się dwa lata temu na Mazurach. Były wakacje, więc z paczką przyjaciół i z moim chłopakiem wybrałam się na biwak (lub piwak jak to woli). Wiele sobie po nim obiecywałam a w dodatku chciałam zrobić małą niespodziankę mojemu chłopakowi. Po przybyciu na pole namiotowe (tudzież wymiotowe) od razu zaczęliśmy imprezować. Kiedy po imprezie całe towarzystwo niemrawo rozeszło się do swoich namiotów przystąpiłam do działania. Już dawno planowałam żeby obciągnąć mojemu chłopakowi, ale zawsze jakoś nie było mnie na to stać by się odważyć. Ośmielona kilkoma piwami i namowami koleżanek postanowiłam zrobić pierwszą w moim życiu laskę.

Było już po zmroku, gdy po cichutku zakradłam się do namiotu. Ostrożnie wczołgałam się do środka i położyłam się obok śpiącego w nim chłopaka. Nie bardzo wiedziałam, od czego zacząć a w dodatku serce waliło mi z przerażenia, w końcu to moja pierwsza laska. Na szczęście już zasnął i spał na plecach, dlatego mogłam niepostrzeżenie dobrać się do jego rozporka. Powolutku rozsunęłam zamek i odpięłam guzik. Powoli wsunęłam drżącą rękę pod jego slipy. Nagle pod palcami poczułam jakiś miękki i ciepły kształt. O rany naprawdę dotykam fiuta - pomyślałam. Nawet serce mocniej zaczęło mi bić. Przez krótką chwilę nawet dotknęłam jego owłosionych jąder. Ale przecież mam lizać fiuta, więc muszę go jakoś wyciągnąć na wierzch - powiedziałam sobie w myślach. Jedną ręką odciągnęłam slipy a drugą delikatnie chwyciłam za fiuta i wyciągnęłam go na wierzch. Wpatrywałam się w to, co trzymam w ręku jednak w namiocie było tak ciemno, że moje wysiłki spełzły na niczym. W tym momencie niechcący obudziłam chłopaka, który chyba zaczaił, co mam zamiar zrobić gdyż zsunął nieco niżej spodnie i slipy, podczas gdy ja nadal trzymałam w dłoni jego miękkiego fiuta. W namiocie nadal panowała grobowa cisza. Dał się tylko usłyszeć mój przyspieszony ze strachu oddech.

Nachyliłam głowę i poczułam taki dziwny zapach, poczułam jak pachnie mężczyzna. Pierwszy raz podniecił mnie sam zapach. Po omacku nakierowałam fiuta w swoja stronę jednak nadal nie miałam odwagi go wziąć do buzi. Najpierw przyłożyłam go sobie do policzka by poczuć jego kształt i ciepło. Przez chwilę pocierałam nim o swoją twarz. Wreszcie zebrałam się na odwagę i dotknęłam go językiem. Raz, potem drugi aż poczułam smak i fakturę skóry na fiucie. Liżąc go coraz śmielej wyczułam delikatne pofałdowania i żyłki biegnące tuż pod skórą.

Kiedy poczułam się już trochę pewniej otworzyłam szeroko usta i wsadziłam go sobie do buzi. Najpierw tylko końcówkę, aby sprawdzić czy się zmieści. Fiut nadal był wiotki, więc bez problemu wsadziłam go jeszcze trochę głębiej. W tej samej chwili przypomniałam sobie, że jeszcze nie obciągnęłam z niego napletka tak jak mówiły mi o tym koleżanki. Po ciemku i tak bym nie zauważyła czy już go ściągnęłam czy nie wiec pomyślałam, że zrobię to ustami. Mocno zacisnęłam wargi i przytrzymując skórkę zębami zrobiłam powolny ruch głową w dół. Kiedy językiem poczułam w ustach gładki kształt, wiedziałam że jest już wszystko w porządku. Byłam z siebie dumna, że udało mi się to za pierwszym razem.

Trzymając nadal fiuta w ustach zorientowałam się, że zaczyna on powoli twardnieć. Po chwili miałam w buzi kawałek solidnego, dużego i twardego fiuta. Chwyciłam go obiema rękami i zaczęłam ssać. Najpierw delikatnie, ale z każdą chwilą coraz mocniej. Czułam jak od mojego ssania fiut lekko zmienia kształt, wydłuża się niknąc w moich ustach. W tej jakże podniosłej chwili dowiedziałam się chłopak potrafi poruszać swoim ptaszkiem, wprawdzie nie bardzo mocno, ale jednak,...co kilka chwil drgał i twardniał w moich ustach.

Byłam już na tyle śmiała, że zaczęłam się nim bawić i drażnić go na różne wymyślne sposoby. Na przemian lizałam go, masowałam dłońmi w górę i w dół, kręciłam na nim "wiatraczki" językiem, pogryzałam, kąsałam, wodziłam po nim ustami, wkręcałam się języczkiem w ten niewielki otworek na jego końcu i ponownie wsadzałam go sobie do buzi jednak za każdym razem coraz głębiej. W pewnym momencie wepchnęłam go tak głęboko, że poczułam go aż w gardle i o mało nie zwymiotowałam.

W namiocie powoli robiło się coraz głośniej. Od dłuższego czasu słychać już było mój ciężki oddech. Nie wiedziałam, że robienie laski to taka ciężka praca. Także co chwilę dały się usłyszeć cmokania, siorbania i inne dźwięki powstające na skutek ssania i zderzania się penisa z moimi policzkami i ustami.

Bardzo spodobała mi się ta zabawa i ciągle nie miałam dość. Poczułam się jakbym była najlepsza obciągarą na świecie. Zdawałam sobie jednak sprawę, że nic nie trwa wiecznie i że kiedyś nastąpi wytrysk. Jednak zanim zdołałam o tym bardziej pomyśleć poczułam jakby coś w moich ustach siknęło. Odczułam to bardzo wyraźnie gdyż w tym czasie fiut leżał mi na języku i to właśnie nim poczułam jak z koniuszka penisa wytrysnęła ciepła i gęsta ciecz. Przeciąż to sperma!!! - pomyślałam.

W jednej chwili moje usta zalało lepkie i lekko słone nasienie. Byłam tym tak zaskoczona, że od razu część połknęłam trochę się przy tym krztusząc. Szybko jednak wyplułam z ust fiuta tak, że druga salwa spryskała mi twarz. "Jak ciepły letni deszcz..." tak bym to opisała. Ciepłe krople powoli spływały mi po twarzy. Spermy było tak dużo, że musiałam sobie przetrzeć ręką oczy. Kolejne wytryski spadały już na moją rękę, która trzymałam fiuta. Strużki spermy spływały mi po palcach. Tak mi się spodobał smak spermy, że kiedy skończył się wytrysk wszystko to, co miałam na ręce zlizałam i połknęłam. Na koniec także wylizałam z ostatniej kropelki mięknącego mi u ustach fiuta.

Cieszyłam się, że już umiem zrobić loda. Chciałam także jak najszybciej podziękować mojemu chłopakowi, że pozwolił abym mu obciągnęła. Chciałam go pocałować jednak coś mi nie pasowało. Mój chłopak nie ma brody!!!!...O kurwa !!!! Obciągałam fiuta jakiemuś innemu facetowi!!!. Jak burza wyleciałam z namiotu mając świadomość tego co się stało. Nazajutrz okazało się, że pomyliłam namioty a laskę zrobiłam najlepszemu kumplowi mojego chłopaka. Po przebudzeniu opowiadał on o swoim przeżyciu jednak na szczęście nie poznał, że to byłam ja. Zresztą i tak mu nikt w to nie uwierzył... A swojemu chłopakowi robię jeszcze lepsze laski...

sobota, 12 lutego 2005, ssse2
Komentarze
2011/11/09 21:56:19
Masz super wyobraźnie, albo tak dobrze jesteś obeznana z tym o czym jest rzecz.
Poza tym wiesz ,że szczególiki są najbardziej istotne w tej zabawie.Powodzenia.Daj coś na uatrakcyjnienie grafiki bloxa. Dużo odwiedzin Ci życzę.Może wklej licznik.Pa
-
2014/02/03 22:47:28
super tekst!
poecam suoer srodek: www.mega-erekcja.com